Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
1. Gość
Po co była ta przeprowadzka? Czemu akurat na Alaskę? Brrr... Miałam tysiące pytań do rodziców. Nie było ich w domu. Nikogo w nim nie było. Był to wielki, opustoszały, a najgorsze, że ciemny dom. Tak, bałam się ciemności. Ktoś może pomyślał, że wampiry niczego się nie boją. No, właściwie pół-wampiry. Z zamyślenia wyrwało mnie pukanie do drzwi. Podskoczyłam jak oparzona. Właściwie nie było to pukanie, tylko aksamitne uderzanie dłonią we wrota przerażającego lokum. Zbiegłam w dół po schodach. Ten skrzypiący dźwięk dawał mi się we znaki. Otworzyłam drzwi. Moim oczom ukazał się niezwykły widok. Naprzeciw mnie stał wysoki, potężny chłopak. Spod zimowej czapki sterczały krótkie, czarne kosmyki. Idealnie białą cerę szpeciły tylko sino-fioletowe cienie pod oczami. Och... Oczy... Były szkarłatne, prawie czerwone. Nareszcie zrozumiałam, kim jest przybysz.
- Cześć! Jestem Hann.- powiedział, śmiesznie akcentując swoje imię.
- Witaj. Ja nazywam się Renesmee... Renesmee Cullen.- wydukałam odpowiedź.
- Jeszcze raz... Jak masz na imię? Re... smee... nesme?- prawie odgryzł sobie język, próbując wymówić jak się nazywam.
- R-e-n-e-s-m-e-e.- poprawiłam go.
- Mniejsza o to.- wyszczerzył zęby w uśmiechu.- Proszę, to dla ciebie, od twojego nowego sąsiada!
Szybkim ruchem ręki wyciągnął zza siebie... Wielki pęk kwiatów.
- Co... Co to ma być?!- wyjąkałam.
- To? To jest prezent.- powiedział beztrosko.- Dla ciebie. Czy zechciałabyś przejść się dzisiaj na małe spotkanie w naszym gronie?
- Naszym? Bardziej konkretnie.- zażądałam sprostowania.
- Dowiesz się, kiedy się zgodzisz.- powiedział i uśmiechnął się tak, że aż ciarki przeszły mnie po plecach.- Przyjdę po ciebie o piątej. Bądź gotowa, okej?
Nie zaczekał na odpowiedź. Poszedł. Zastanawiałam się, co miał na myśli mówiąc,,w naszym gronie”. Zatrzasnęłam drzwi i poszłam dalej rozmyślać.
little-vampire 31/05/2009 20:02:36 [
Powrót]
Komentuj